Dawna księga z irlandzkiego mokradła

Najpewniej z tysiąc lat przeleżała w bagnistej ziemi księga, której odkrycie ogłosili we wtorek irlandzcy archeolodzy. Ma około 20 stron z cieniutkiej cielęcej skóry (tzw. welinu) i grubą skórzaną okładkę. Zdaniem Bernarda Meehana, eksperta od manuskryptów z irlandzkiego Trinity College, powstała około 800-1000 r. n.e. Jest to pierwszy od dwóch wieków tak wczesny dokument odkryty w Irlandii.

Manuskrypt nie jest w najlepszym stanie, ale naukowcy bez problemu odczytali na stronie, na której księga była otwarta, napisane łaciną fragmenty Psalmu 83. Na tej podstawie podejrzewają, że księga jest psałterzem.

Odnalezienie księgi można bez przesady nazwać cudem. Niezwykłe jest to, że przetrwała tyle czasu w bagnistej ziemi, która co prawda sprzyja zachowaniu się organicznych materiałów, ale księgi są wyjątkowo podatne na zniszczenie.

Wielkie szczęście dopisało też przy odkryciu księgi. Odnalazł ją w ubiegłym tygodniu operator koparki, który wykazał się niezwykłą czujnością i dostrzegł manuskrypt, zaraz jak usunął przykrywającą go ziemię. Jedno uderzenie łyżki i księga mogła zostać bezpowrotnie zniszczona. Rewelacyjnie zachował się też właściciel torfowiska, który z powrotem przykrył ją ziemią. Gdyby tego nie zrobił księga mogła szybko wyschnąć i rozpaść się.

Zdaniem Pata Wallace’a, dyrektora Muzeum Narodowego w Irlandii samo znalezienie sposobu w jaki można bezpiecznie otworzyć księgę może potrwać wiele miesięcy. Archeolodzy nie ujawnili, gdzie księga została znaleziona. Prowadzą tam teraz badania.

Na podstawie Washington Post. W BBC można obejrzeć zdjęcia.


Irlandia słynie z bardzo pięknych wczesnośredniowiecznych manuskryptów. Najbardziej znanym z nich jest wspaniale ilustrowana Book of Kells z ok. 800 r., którą można podziwiać w dublińskim Trinity College (na ilustracji strona z tej księgi). Prawdopodobnie mnisi pracowali nad nią kilkadziesiąt lat.

Wczesne średniowiecze było jednym z najwspanialszych okresów w dziejach Irlandii. Stanisław Grzybowski w swojej „Historii Irlandii” napisał: Pierwsze trzy wieki średniowiecza są złotymi wiekami Irlandii celtyckiej. Rozwija się cywilizacja, której Arnold Toynbee nadał miano chrześcijańskiej cywilizacji Dalekiego Zachodu, i promieniuje na pogrążoną w barbarzyństwie Europę. Cywilizacja to jednak osobliwa w swoim rodzaju: bez miast, nawet bez większych skupisk ludzkich i okazalszych budowli, bez jedności politycznej. Cywilizacja cel klasztornych, dworów szlacheckich i państewek plemiennych.

Wspomniane irlandzkie klasztory były wtedy kulturowym centrum Europy. To tam powstawały manuskrypty, a pochodzący z nich mnisi chrystianizowali kontynent. Być może dotarli nawet do Polski.

Złota epoka Irlandii skończyła się na początku IX w., gdy wyspę zaczęli najeżdżać Wikingowie. Morscy rabusie chętnie łupili bezbronne klasztory. Wiele ksiąg spłonęło. Być może właśnie wtedy znaleziona teraz księga znalazła się w mokradłach. Mógł ją tam wyrzucić wikiński rabuś nie mający pojęcia o jej (także majątkowej) wartości, albo umykający przed skandynawskimi łupieżcami mnich, który nie chciał, by święta księga wpadła w ich łapy.

Aktualizacja:
Badania archeologiczne wykazały, że księga najprawdopodobniej została celowo ukryta przez nieznanego właściciela. Znaleziono też resztki torby, w której ją schowano.