Państwo faraonów powstało dzięki pustynnieniu Sahary

Około 10,5 tysiąca lat temu monsunowe wiatry zaczęły nagle nieść wilgotne powietrze nad piaski, które pokrywały dzisiejszą wschodnią Saharę. Pojawiła się soczysta trawa, jeziora, akacjowe zagajniki, a nawet bagna. Pustynia stała się sawanną.

Skuszeni takimi warunkami prehistoryczni nomadzi napłynęli na te ziemie i przez dwa tysiące lat żyli spokojnie wędrując ze stadami. Jednak złośliwa natura około 7,3 tysięcy lat temu zrobiła im psikusa i monsuny zaczęły zanikać.

– Około 5,5-6 tysięcy lat temu egipska Sahara stała się tak sucha, że nikt nie mógł na niej przeżyć. Bez deszczu, rzek i okresowych strumieni roślinność stała się rzadka i ludzie musieli opuścić pustynię, by nie umrzeć – opowiada Stefan Kröpelin, niemiecki geoarcheolog z Uniwersytetu w Kolonii. Razem z Rudolfem Kuperem przez 30 lat badał warunki życia na wschodniej Saharze w ciągu ostatnich 12 tysięcy lat. Naukowcy zebrali liczne dane geologiczne i zbadali 500 reliktów po żyjących tam niegdyś nomadach. Wyniki tej gigantycznej pracy opublikowali dzisiaj w magazynie Science.

Część ludzi uciekała przed suszą tam, skąd przybyli ich przodkowie, czyli na południe. Niektórzy jednak zdecydowali się spróbować życia nad Nilem, który dotąd nie przyciągał zbytnio nomadów. Wiedza i kultura przybyszów z pustyni (np. kult byka) stały się zaczątkiem egipskiej cywilizacji. A wiedzę mieli dość pokaźną. W Nabta Playa (dzisiejszy południowo-zachodni Egipt) znajduje się kamienny krąg sprzed 7 tysięcy lat, który służył pasterzom jako kalendarz. Zdaniem niemieckich naukowców mieszkańcy wschodniej Sahary pierwsi w Afryce zaczęli wytwarzać ceramikę i umiejętność tą przynieśli nad Nil. Dzięki temu wynalazkowi ludzie mogli przechowywać żywność. – To był naprawdę bardzo duży krok w ludzkiej ewolucji i miał on miejsce na pustyni – twierdzi Kröpelin.

Zdaniem cytowanego przez National Geographic Davida Phillipsona, profesora afrykańskiej archeologii z Uniwersytetu w Cambridge, badania niemieckich naukowców pozwalają zrozumieć nagłe pojawienie się nad Nilem osadnictwa zaawansowanej społeczności około 5-6 tysięcy lat temu.

O badaniach Kröpelina i Kupera można też przeczytać w gazeta.pl.


Od siebie mogę dodać bardzo skrótowo dalszy ciąg opowieści, gdyż źródła, które podałem, zatrzymują się na kilka stuleci przed powstaniem państwa faraonów.

Mieszkający nad Nilem ludzie zajęli się rolnictwem. By było ono efektywne trzeba było za pomocą wałów okiełznać notorycznie wylewającą rzekę. Takie prace wymagają jednak zorganizowanej pracy dużych grup ludności. Pojawili się więc zarządcy, którzy z czasem zagarniali coraz więcej władzy i nad Nilem zaczęły powstawać państewka. Około 3000 r. p.n.e. niejaki Narmer, który opanował cały Górny Egipt, wkroczył do Delty Nilu (Dolnego Egiptu) i podbił żyjących tam ludzi. Cały Egipt znalazł się w ręku jednego króla.

Na zdjęciu: paleta z około 3000 r. p.n.e. przedstawiająca Narmera zabijającego jeńca.