Ciężki żywot tyranozaura

Kanadyjscy naukowcy przebadali skamieniałe kości kilku gatunków tyranozaurów, by ocenić przeżywalność tych superdrapieżników w zależności od wieku. Mogli tego dokonać dzięki nowej metodzie badania kości, pozwalającej ocenić wiek, w którym zwierzę zmarło.

Zgromadzone informacje pozwalają naszkicować życiorys statystycznego tyranozaura, uznawanego za najgroźniejszego drapieżnika wśród dinozaurów (choć ma poważnych konkurentów).

Początki życia tyranozaur miał ciężkie. Po opuszczeniu jaja musiał uważać na inne drapieżniki, nogi nieuważnych dorosłych krewniaków i mieć dość szczęścia, by nie zabrakło mu jedzenia. Jak wykazały kanadyjskie badania ponad połowa tyranozaurzych maluchów nie przetrwała tego okresu życia.

Dla dwuletniego malucha (który notabene miał dwa metry długości i był już groźniejszy od żyjących teraz drapieżników) życie było dużo lepsze. Nie miał większych kłopotów ze zdobyciem żywności i był dość duży, by dać odpór innym drapieżnikom i nie zostać przypadkowo rozdeptanym. 70 proc. tyranozaurów, które dożyły dwóch lat, osiągało 13. rok życia. Miały wtedy sześć metrów długości.

„Sielanka” kończyła się około 14. roku życia, gdy zaczynało się dorosłe życie. Jego trudy powodowały, że co roku umierała prawie jedna czwarta osobników w wieku od 14 do 23 lat. Zdaniem naukowców główne powody zgonów to w przypadku samic wysiłek związany ze znoszeniem jaj, a wśród samców współzawodnictwo o partnerkę. Najstarszy zbadany dinozaur zmarł w wieku 28 lat. Była to potężna trzynastometrowa samica nazywana przez naukowców Sue. Jej szkielet można podziwiać w Chicago.

Szkielet Sue w muzeum w Chicago

Na podstawie National Geographic.