Cudzoziemiec pracował przy terakotowej armii

Badania genetyczne kości robotników pochowanych koło słynnej chińskiej terakotowej armii wykazały, że jeden z nich nie był Chińczykiem. DNA zmarłego ponad 2200 lat temu mężczyzny wykazuje cechy charakterystyczne dla Persów. Chińscy naukowcy uznali go pierwszym cudzoziemskim robotnikiem w Chinach.

Grób znajdował się 500 metrów od słynnego wykopu pełnego terakotowych żołnierzy naturalnych rozmiarów. Znajdowało się w nim 121 zgruchotanych szkieletów. Próbki DNA pobrano tylko z 15. W okolicy znajduje się jeszcze około 200 podobnych pochówków robotników, ale nie zostaną one przebadane, choć nie można wykluczyć, że jest w nich więcej cudzoziemców.

Odkrycie oznacza, że kontakty między mieszkańcami Chin i środkowej Azji zaczęły się wiek wcześniej niż dotąd przypuszczano. Chińscy naukowcy podejrzewają, że mężczyzna mógł być jeńcem ujętym w północnej części Chin (możliwe więc, że był członkiem jakiegoś irańskiego plemienia koczowników, choćby Scytów – WP). Życia na pewno nie miał łatwego – zmarł przed trzydziestką.

Terakotowa armia jest najsłynniejszą częścią ogromnego kompleksu grobowego pierwszego cesarza Chin, Shi Huangdi, zbudowanego w Lintong. Większość kompleksu nie została dotąd przebadana. Według starożytnych zapisów przy grobowcu pracowało 700 000 robotników, a budowa trwała 38 lat i kosztowała życie tysięcy ludzi.

Kompleks grobowy został odkryty w 1974 r. przez kopiących studnię rolników.

Na podstawie China View.